W zasadzie trudno wiedzieć od czego dziś zacząć- dowiecie się Państwo wszystkiego już jutro od swoich pociech, a ja już dzisiaj padam ;o(. Tak więc w duuużym skrócie: śniadanie- jajecznica, plaża rano (pięknie!)- konkursy skokow do wody oraz chodzenia po wodzie ( jak na zdjęciach). Powrót ok, 12stej ( po drodze lody) i powtórki ze słownictwa ( teraz już na poważnie, bo Ci co nie umieli dostawali moim piszczącym młotkiem po głowie). Obiad ( krupnik, ziemniaki, kapusta kiszona, ryba smażona). Po obiedzie Biedronka ( wydane ostatnie zaskórniaki) i przygotowania do pokazu talentów. Nektarynki na podwieczorek. 16- 17.00 sesja językowa.17. 30- 19.30- park linowy (zakres emocji od płaczu do ekstazy) z przerwą na kolację- makaron z mięsem oraz kanapki na doładowanie, powrót do pensjonatu, oddech i konkurs talentów. Popłakałyśmy się ze śmiechu. Co za grupa! 22.00- przygotowania do zielonej nocy….

Do zobaczenia jutro,
16 wypompowanych Źywiołów i zmasakrowana śmiechem kadra